Z każdą stroną daje więcej fragmentów układanki, które zupełnie do siebie nie pasują... Zaciekawia, kusi, intryguje i nie pozwala zasnąć – im dalej, tym więcej się dzieje i trudniej oderwać się od lektury.

A piekło stanowiło część składową komisariatu i w zależności od dnia oraz aktywności przestępców mogło przybierać rozmaite formy, od łagodnie wirującej mikrofalówki, delikatnie odgrzewającej wczorajszy obiad, aż po rozżarzony piec kaflowy, w którym zła czarownica zamierzała upiec nieszczęsnego Jasia. Dzisiaj, jak widać, nastał dzień złej czarownicy.