Powiem Wam, że normalnie kocham teatr. Kocham w nim wszystko: zapach sceny, zapach kulis, bo to są różne zapachy, tę ciszę na widowni, kiedy nie ma ludzi i jest próba, ten gwar, kiedy ludzie zaczynają się schodzić i zagląda się na widownie, już na adrenalinie, no i właśnie tę adrenalinę, która zaczyna mnie nosić, kiedy tylko zobaczę scenę. Serce mi bije, dłonie się pocą, jeśli mam perukę, to spod peruki spływają mi strugi poty, rozmazując makijaż, więc muszę uważać, żeby nie pocić się na makijaż. Przeklinam chwilę, w której przyszło mi do głowy zrobić przedstawienie, i za żadne pieniądze nie zgodziłabym się, żeby to przedstawienie nagle odwołano.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą maciejka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą maciejka. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 17 marca 2016
Maciejka Mazan - "Pina, zrób coś", czyli sposób na poprawę humoru
Teatr, to miejsce, które tętni pozytywną energią, przenosi do innego świata i ma w sobie niesamowitą magię. Doskonale wie o tym grupka śpiewająco-grająco-zwariowanych przyjaciół. Pina i pozostali aktorzy-amatorzy postanawiają podbić świat swoim talentem, by zebrać pieniądze na operację bliskiej im osoby. Może to nie brzmi jak opowieść porywająca od pierwszych stron, ale na pierwszy rzut oka banalna fabuła kryje mnóstwo niespodzianek i przede wszystkim gigantyczne pokłady humoru, a przy tym wiele opowiada o teatrze i świecie artystów.

Subskrybuj:
Posty (Atom)